T nel str achu
Nazajutrz poszłam go poszukać.
Wiedziałam, że jeśli będę zbyt długo siedziała w domu sama, to umysł całkiem
mi się zasupła od myślenia w kółko i na okrągło o ojcu i o nowej szkole. Lepiej
czymś się zająć. Nawet jeśli tym czymś byłoby poszukiwanie dziwnego
chłopaka, być może mieszkającego na ulicy.
Nie, nie myślałam, że łatwo go znajdę. Najpierw sprawdziłam wiatę przystanku,
pod którą zobaczyłam go po raz pierwszy. Ale spotkałam tam tylko starszą
panią z małym brązowym pieskiem. Szarpała nim, jakby to był kasztan na
sznurku. Oprócz niej nie było tam żywej duszy. Musiałam więc pójść do tego
okropnego wesołego miasteczka. Po drodze mijałam przystań w budowie.
Słyszałam, jak za wysokim drewnianym płotem hałasują betoniarki. do bramy
podjechał lśniący czarny samochód i zza kierownicy wysiadł mężczyzna w
eleganckim szarym płaszczu. Miał głowę okrągłą jak piłka, gruby kark i krótko
obcięte włosy. Przypomniałam go sobie. Widziałam wczoraj, jak wychodził z
ratusza. Przystaną i popatrzył na mnie niezbyt przyjaźnie, jakby uważał, że nie
mam prawa przechodzić obok tego płotu. Po czym zbliżył się do tylnych drzwi
samochodu i otworzył je. wysiadł pan Maccann, jakżeby inaczej. On także
rzucił mi ostre spojrzenie. Opuściłam głowę i szybko odeszłam.
rzucił mi ostre spojrzenie. Opuściłam głowę i szybko odeszłam.
Obaj budzili we mnie lęk.
I dopiero kiedy znalazłam się przy kołowrocie, przypomniałam sobie, że mój
bilet wstępu zniknął wczoraj we wnętrznościach kasownika. Bez biletu nie uda
mi się wejść. Popchnęłam jedno z ramion kołowrotu, lecz ono ani drgnęło.
To i tak nie ma sensu,pomyślałam. Nie umiałabym nawet powiedzieć, po co
tu przyszłam. Więc wbiłam ręce w kieszenie i zrobił w tył zwrot.
bilet wstępu zniknął wczoraj we wnętrznościach kasownika. Bez biletu nie uda
mi się wejść. Popchnęłam jedno z ramion kołowrotu, lecz ono ani drgnęło.
To i tak nie ma sensu,pomyślałam. Nie umiałabym nawet powiedzieć, po co
tu przyszłam. Więc wbiłam ręce w kieszenie i zrobił w tył zwrot.
Ale jak by z pod ziemi ktoś nagle wyskoczył tuż obok mnie, potrącając mnie
boleśnie. Krzyknęłam z przerażenia cofnęłam się, wpadając na ogrodzenie,
a moje serce zaczęło walić jak szalone.
- Omal nie umarłam ze strachu!
- Witam i zapraszam - uśmiechną się, a kiedy zobaczył, że rozcieram bok,
dorzucił : - Nie gniewaj się. Nie chciałem.
- W porządku, nic mi nie jest.
Kiedy stał przede mną, nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie chciałam, żeby
zgadł, że go szukałam.
- Szukałaś mnie?
- No coś ty! - zawołałam, ale policzki zapłonęły mi zdradzieckim rumieńcem.
On się tylko uśmiechnął. Irytująco.
- No i co słychać, Rosemarie?
- Mówiłam ci, żebyś mnie tak nie nazywał.
Zaczął się śmiać.
- Przepraszam. Ale tak fajnie wyglądasz, kiedy się złościsz ... - powiedział
i zaprezentował mi nadęta mnie.
Wybuchnęłam śmiechem. Nie mogłam się powstrzymać.
- Przestań! - powiedziałam.
Teraz, patrząc na niego z bliska, zauważyłam, że ma piękne brązowe oczy.
Nie było łatwo patrzeć mu prosto w nie. Znowu się trochę zaczerwieniłam.
I opuściłam wzrok.
- to może zechcesz wejść i rozejrzeć się? - powiedział, wybawiając mnie z
kłopotu.
Za parkanem widziałam te same co wczoraj ogrodzone budy. coś mi mówiło,
żeby się tam nie pchać. I nie chodziło o niego, tylko o to miejsce.
- Nie wiem ... - zaczęłam.
- Czuj się jak u siebie w domu - powiedział.
- Poczekaj! - zawołałam, niezdecydowana, czy iść za nim. - Ja przez to
nie przeskoczę!
- O to się nie martw - Justin wyciągną z kieszeni dżinsów rolkę niebieskich
biletów. - Jesteś moim gościem.
Kiedy wręczał mi bilet, jego palce musnęły moje.
- O! - powiedziałam. - Ale masz zimne ręce!
Justin odwrócił wzrok.
Od Autorki: Kolejne spotkanie Justina i Rose. Co dalej będzie?
Co ona robi w opuszczonym wesołym miasteczku razem
z niedawno poznanym chłopakiem? Co się tam stanie? :D
Rozdział nie jest zbyt dobry i długi. Przepraszam! :(
Postaram się aby następny był dłuższy. !
Kolejny rozdział pojawi się w sobotę. !
Mam nadzieję , że was nie zanudzam. Jeśli tak to piszcie. !
Jeśli chcecie zmienić wygląd bloga to piszcie w komentarzach. !
Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące tego rozdziału bądź poprzednich to piszcie!
Czytasz = Komentujesz!
Do następnego. ! Pozdrawiam. !
Wszyscy którzy czytają mojego bloga proszę o komentarze
gdyż chciałabym zobaczyć ile osób czyta moje wypociny.
Z góry dziękuje <3
Wszyscy którzy czytają mojego bloga proszę o komentarze
gdyż chciałabym zobaczyć ile osób czyta moje wypociny.
Z góry dziękuje <3

Cudowne jest twoje opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńTylko szkoda, że takie krótkie rozdziały no ale rozumiem, że nie nie masz czasu bo pewnie szkoła i te sprawy :)
Naprawde jest świetne
Masz talent do pisania jak wiele innych osób
Pisz dalej <3
Suuuper po prostu kocham <3 ale dlaczego przerwałaś w takim momencie ?! uwielbiam kiedy piszesz sceny z Rose i Justinem <3 To takie wciągające czekam na nextaa <3
OdpowiedzUsuńBrak mi słów...
OdpowiedzUsuńTo jest po prostu piękne <3
*-*
OdpowiedzUsuńprzepiękny rozdział <3 czekam niecierpliwie na nexta <3/@justin4ever07
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie się czyta i bardzo dobry rozdział! Szkoda jednak, że krótki i, że następny dopiero w sobotę :C
OdpowiedzUsuń<3
Lubię to czytać ogółem ciekawie się czyta i jestem ciekawa co za tajemnice skrywa Justin 😊
OdpowiedzUsuń*______________________*
OdpowiedzUsuń