czwartek, 15 maja 2014

Rozdział XVI

Fakty
To było najtrudniejsze zdanie w całym moim dotychczasowym życiu. 
Opowiadałam mu o spotkaniu ze staruszką, a on patrzył, jakby nie mógł
znieść moich słów, ale kiedy milkłam, popędzał mnie pytaniami. 
Skończyłam mówić i wyciągnęłam do niego rękę. Pochwycił ją tak mocno,
że aż zabolało.
- Wciąż mi się śni, że słyszę głos Pattie. Woła mnie, ale ja jej nie widzę.
Opuścił wzrok.
- To znaczy, że ona też nie żyje, tak? - spytał z wahaniem. Chyba dopiero
teraz to do niego dotarło.
I z całej siły przycisnął dłonie do oczu.
- Nie, nie! - powtarzał, zgięty wpół, jakby przed chwilą ktoś kopnął go 
w żołądek. Patrzyłam na delikatną skórę na jego karku. Objęłam go 
ramieniem. Usiłowałam odpędzić wyobrażenia, które wciąż miałam przed
oczami. Rozpłakałam się. Już nawet nie próbowałam się powstrzymywać,
choć do tej pory jakoś się trzymałam. Justin umilkł i odsunął się. W jego
rysach widać było napięcie, a brązowe oczy były przekrwione i podpuchnięte.
- Justin, tak mi przykro ... - powiedziałam.
Otarł twarz rękawem.
- Chciałem wrócić do domu - odezwał się w końcu. - Od razu, kiedy ...
obudziłem się w wesołym miasteczku. Po prostu nie mogłem. Może zabrakło
mi odwagi?
Popatrzył na mnie z rozpaczą w oczach.
- Dlaczego tu jestem, a jej nie ma? Dlaczego musiałem wrócić?
- Nie wiem - odpowiedziałam. - Po prostu nie wiem.
- A czasem czuję tu jej obecność - dodał. Podniósł głowę i spojrzał twardo,
jakby spodziewał się, że mogłabym z niego kpić. - Nie widzę jej, ale ... .
  Milczeliśmy znowu. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Usiądźmy na chwilę - odezwałam się. Wzięłam go za rękę i pociągnęłam
w stronę kamienia. Teraz, kiedy wszystko co najgorsze zostało już
powiedziane, onieśmielał mnie i nie byłam pewna, czy wolno mi wziąć go
za rękę. Ale to on trzymał mnie za rękę i nie puszczał.
- To wszystko jest jakieś bez sensu - oświadczył. - Ona świetnie prowadziła.
A na tamtej drodze zawsze była bardzo ostrożna. Niemożliwe, żeby
jechała zbyt szybko ... Ale może ...
- Ale może ktoś zepchnął ją z drogi - dokończyłam jego myśl. - Dlaczego?
Justin zabrał rękę i włożył ją do kieszeni swojej bluzy z kapturem.
-Nie wiem. Popatrz ... znalazłem jej aparat fotograficzny. - Wyciągnął z
kieszeni skórzany futerał z długim paskiem. - Wczoraj byłem znowu
w tunelu strachu. Ten aparat znalazłem w jednym z wagoników. Może ktoś
próbował jej go zabrać, bo widzisz? Pasek jest urwany.
Ostrożnie wzięłam futerał do ręki. Justin miał rację. Pasek był urwany, jakby
ktoś szarpnął za niego mocno.
- Próbowałeś włączyć ten aparat?
- Bateria jest wyczerpana. A karta pamięci wyjęta.
- Może były tam zdjęcia, na których komuś zależało ... - powiedziałam. Justin
kiwnął głową.
- Pattie mówiła, że jedno zdjęcie waży tyle co tysiąc słów. Czasem brakowało
jej jakiegoś słowa i wtedy strasznie się niecierpliwiła. Fotografia ... była jej
zastępczym językiem.
 Wyczułam, że trochę się już pozbierał. I nie wiedziałam, czy mam się z tego
cieszyć. Chciałam dalej trzymać go za rękę, ale zabrakło mi dobrego pretekstu.
Byłam zawstydzona. Wzięłam bardzo głęboki oddech, w nadziei, że to mi
rozjaśni w głowie.
- Co dalej? Nie wiemy jeszcze nic konkretnego, Justin. Nie wiemy, kto
i czego od niej chciał. W ogóle niewiele wiemy.
- Tak. I może właśnie dlatego tu jestem. Żeby odkryć prawdę i poszukać
sprawiedliwości dla Pattie. Dla nas obojga. Nie wiem jeszcze, co powinienem
zrobić ... Potrzebuję twojej pomocy, Rose. Ale nie będę cię obwiniał, jeśli
odmówisz.
Uważnie popatrzył mi w oczy - i tym razem wstrzymałam oddech, kiedy jego
wzrok zatrzymał się na moich ustach. Przełknął ślinę i opuścił wzrok. A pod
moją przeponą coś się gwałtownie zakotłowało.
- Nie opuszczę cię, Justin - szepnęłam.

Od Autorki: No i lekka drama.!
Przepraszam... że rozdział pojawia się z opóźnieniem.
Nie jest on zbyt długi... gdyż nie miałam pomysłu... (chwilowe zaćmienie) :d
Następny rozdział pojawi się dopiero w środę.
Pewnie spytanie dlaczego nie w sobotę... ? ... Tak jak to było dotychczas.
No to już wyjaśniam. W sobotę mam wesele a w niedziele poprawiny.
Więc nie będę miała czasu na pisanie rozdziału.
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.... :)
Każdy kto czyta tego bloga niech skomentuje ten rozdział ... bo chcę wiedzieć
kto czyta go na bieżąco. Jak wynika z ankiety tego bloga czyta 33 osoby... A
komentarzy do niektórych rozdziałów jest po 4-8. Tak więc kto czyta niech
komentuje.
Mam nadzieję, że nowy wygląd bloga Wam 
się podoba!
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz <3

12 komentarzy:

  1. Jestem wiernym fanem.
    Moja droga widzimy sie w sobotę. :P

    Teraz sie zastanawiasz?! Czy ta osoba nie potrafi czytać ze zrozumieniem? Umiem !!!

    Pozdrawiam Romek :D
    Jestem pewny, ze znasz odp. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam wszystkie rozdziały i stwierdzam, że robi się coraz ciekawiej! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam twoje opowiadanie jest takie inne nie ma w nim niebezpiecznego justina jest orginalne

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham twoje rozdziały ,będę czekała jak zawsze cierpliwie na nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to ale ostatni rozdział + ten i blog coraz nudniejszy

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem wiernym fanem tego bloga i czytam z rozdziału na rozdział ♥ Cudowny i tyle. ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Oooo jakie to słodkiie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny blog :o znalazłam go przypadkiem i nie żałuję. Jest całkiem inny od innych ff o JB co czyni go wyjątkowym.
    zapraszam do mnie :) http://youaremydreamshawty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba sb wszystkie rozdziały podrukuje i zrobię sb ksiażke ^^ SUPER <3

    OdpowiedzUsuń
  10. kocham ale kiedy nn ?

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly