sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział XXI

Precz ze starymi porządkami!
Około pierwszej po południu miałam już po dziurki w nosie siebie samej. Kiedy 
zeszłam na dół, mama siedziała przy kuchennym stole dokładnie w tej samej 
pozycji co rano, tylko że dla odmiany zamiast kubka z kawą stał przed nią
teraz opróżniony do połowy kieliszek wina, a wokół unosiły się kłęby błękitnego
dymu. Czyniła jakieś żałosne starania, by schować przede mną papierosa, 
którego własnie paliła.
Znacząco podniosłam oczy do nieba. I tym razem to ona miała powód, żeby się
zaczerwienić.
Zrobiłam sobie parę grzanek z pastą serowa. Nie miałam sił na kłótnię, więc
bardzo się pilnowałam żeby nie zostawić po sobie brudnego noża. Usiadłam
przy stole. Mama ukryła twarz w dłoniach. Włosy częściowo zasłoniły policzki,
nadając jej twarzy obcy, pociągły kształt.
Westchnęła ciężko i przeniosła plecy na oparcie. Rozejrzała się po kuchni.
- Mój Boże, co za nora! - odezwała się nagle.
Omal nie udławiłam się grzanką. Czyżby słuch mnie mylił? to mówi ona, pani
Zobaczysz, Jak Szybko Przekonasz Się Do Tego Miejsca? Gapiłam się na nią,
a grzanka stygła mi w dłoniach.
- Co ja takiego powiedziałam? - zdziwiła się. - Nigdy nie przyszło ci do głowy,
że mnie też żal wyjeżdżać z Londynu? Wydaje ci się, że ja nie tęsknię za
przyjaciółmi? nie wierzysz, że wolałabym sprzedać w diabły ten dom i 
wyjechać na piękne wakacje?
- Nie wiem ... Ja ...
- Otóż było mi żal i wolałabym ten dom sprzedać. W dzieciństwie lubiłam tu
przyjeżdżać do mojej ciotecznej babci, ale naprawdę nigdy nie miałam zamiaru
w nim zamieszkać. a teraz to już bez znaczenia, czy go lubimy, czy nie. Nie 
mamy wyboru. więc im prędzej się przyzwyczaimy, tym lepiej. I powiem ci,
co zamierzam teraz zrobić...
Wszystko jasne. Wino. Mama nigdy się tak nie zachowywała. Ku mojemu
zdumieniu przysunęła swoje krzesło do zlewu, weszła na nie i zerwała ze ściany
spory kawał okropnej zielonej tapety.
Zasłoniłam usta dłonią, ale nie udało mi się stłumić chichotu, który pienił mi się 
w gardle jak bąbelki oranżady.
Mama odwróciła się do mnie i uśmiechnęła się.
- Od razu lepiej. Po co tak siedzieć z kwaśną miną? Zacznij zrywać od drugiej
strony.
...
Przez następne trzy godziny rwałyśmy, zdzierałyśmy, ściągałyśmy ze ścian 
każdy skrawek tej okropnej tapety, gdziekolwiek jeszcze pozostał. Mama 
włączyła radio i, pracując, odśpiewałyśmy mnóstwo piosenek razem z 
gwiazdami popu. A kiedy napełniałyśmy ostatni worek śmieci, jaki znalazłyśmy 
w domu, obie byłyśmy obsypane pyłem i bolały nas wszystkie kości.
Spojrzałyśmy po sobie i zaczęłyśmy się śmiać. Mama rozłożyła szeroko 
ramiona, a ja rzuciłam się w nie i objęłam ją, jakby to była najłatwiejsza rzecz
na świecie. trochę urosłam, odkąd przytulałyśmy się po raz ostatni. Teraz już
była niewiele wyższa ode mnie. Pociągnęłam nosem i otarłam oczy. Nie 
chciałam się znowu rozpłakać. Płakałam tak dużo w ciągu ostatniej doby. Aż
dziwne, że jeszcze nie zabrakło mi łez. Mama też otarła oczy.
- Wiesz co? - odezwała się wesoło. - Wynieś te torby przed dom, a ja 
odgrzeję indyka z wczorajszego obiadu. Umyjemy się, przebierzemy i 
włączymy sobie telewizor.
Podśpiewując pod nosem, otworzyłam frontowe drzwi. I aż podskoczyłam,
bo właśnie ktoś zadzwonił do drzwi.
To była Abbie. Miała na sobie lśniącą bluzkę i miękki rozpinany sweter, na
pewno nowy. Zrobiła obrażoną minę.
- Moja mama zaprasza twoją mamę i ciebie - powiedziała drętwo. - Masz
coś we włosach.
Zaśmiałam się niepewnie i wyciągnęłam z włosów kawałek tapety. I wtedy 
spotkałam jej wzrok. Był lodowaty. Na pewno ją uraziłam. Myśl, że
zlekceważyłam jej zaproszenie.
- Posłuchaj, Abbie, przedwczoraj wieczorem...
- Mama zaprasza was na wpół do ósmej - dorzuciła i odwróciła się plecami.
Wiedziałam, że zrobiłam jej przykrość, i nie miałam pojęcia, jak to 
odkręcić.
Kiedy przekazałam zaproszenie mamie, wpadła w entuzjazm.
I dopiero kiedy wkładałyśmy palta, dotarło do mnie, co się stało.
Mama myślała, że przedwczorajszy wieczór spędziłam u Abbie, a ja byłam
w wesołym miasteczku i całowałam się z Justin'em.
Czy to się wyda? Abbie była zobowiązana do solidarności. Nie wiedziałam,
czy mogę na nią liczyć. Miałam tylko nadzieję, że nie zechce mnie wrobić
w kłopoty.

Od Autorki: Lekka kłótnia ... oraz pogodzenie się Rose i jej mamy :P
Dziękuję Wam za wszystko!.
Rozdział jej trochę krótszy niż poprzedni - za co przepraszam.!
Następny rozdział pojawi się w środę. :)
Dziękuję za te wszystkie komentarze i wyświetlenia... Jesteście niesamowici!. <3
Podawajcie swój : tt, ask, lub fb - jeśli chcecie być 
informowani - bo trudno mi jest was informować z konta google. :/

Czytasz=Komentujesz=Motywujesz!





11 komentarzy:

  1. rozdział świetny jak zawsze kochana! :* czekam na nn i fajnie by było gdyby w końcu była jakaś scena z Justinem ale i tak jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby Abbie jej nie wydała
    ciekawe co tam u Justina ..

    Świetny rozdział :)

    @AyeAyeeJustin

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam oj tam pogodzą się :)
    Rozdział świetny *-* Czekam nn <3
    heartbreaker-justinandmelanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny jak wszystkie czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znowu nie ma Justina, ale czekam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak słów ♥ Rozdział jest świetny ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebiste czekam na następne <3

    OdpowiedzUsuń
  8. http://ask.fm/nikolkaxfasolka ♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly