niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział VIII

W kawiarence
Powietrze w tej kawiarence było ciężkie i duszne. Para buchała zza kontuaru, z
wielkiego stalowego kotła, w którym trzymali wrzątek. Było tak gorąco, że
kropelki potu osiadły mi u nasady włosów.  
Miałam w kieszenie pieniądze, które dostałam dwa dni wcześniej dostałam na
zakupy.Justin powiedział, że nic nie chce, ale zamówiłam dla niego mocną
pomarańczową herbatę, która stała przed nim, nietknięta. Przed oczami miałam
zaparowane okno.Patrzyłam, jak woda się skrapla i płynie po szkle wąskimi
strumyczkami.
Justin nic nie odpowiedział, kiedy zaproponowałam, żeby przenieść się z
wesołego miasteczka w jakieś inne miejsce. Wzruszył tylko ramionami i
poszedł za mną do tej kawiarenki.
Odchrząknęłam.
- Ale ... co właściwie miałeś na myśli? Wiesz .... kiedy powiedziałeś, że twoja
mama zniknęła?
 Spojrzenie jego czekoladowych oczu spoczęło na mnie i przez chwilę
zastanawiałam się, czy on przypadkiem nie należy do tych ludzi, którzy zrobią
wszystko, żeby ściągnąć na siebie uwagę. Jak Tommy, z którym chodziłam do
podstawówki.  Rozpowiadał, że jest siostrzeńcem J.K Rowling, autorki
Harry'ego Pottera, i że to historia o jego przygodach.
- Miałem na myśli to, co powiedziałem. Zniknęła. Albo ktoś ją porwał.
 Oniemiałam.
- Wiem, że trudno ci w to uwierzyć - dodał cicho. - Ale wiem tylko tyle. W
jednej chwili była ze mną a w następnej już jej nie było. Ani śladu.
Z otwartymi ustami musiałam chyba przypominać złotą rybkę w akwarium.
- Może ... - nie miałam pojęcia, jak to powiedzieć, żeby go nie zranić - może po
prostu wyjechała ... . Czy coś w tym rodzaju.
 Justin niemalże spoliczkował mnie spojrzeniem.
- Ona by nie ruszyła się stąd beze mnie. Nigdy w życiu.
Patrzyłam na swój kubek z gorącą czekoladą i miałam pustkę w głowie.
- A co na to policja? - odezwałam się w końcu
 Prychną tylko, jakbym palnęła jakieś głupstwo.
- A co ich to obchodzi?
- Nie zgłosiłeś jej zaginięcia?
Justin westchnął.
- Z tutejszymi gliniarzami mieliśmy już do czynienia. Na pewno by nie pomogli.
Nie dodał ani słowa więcej.
 Może był jednym z tych wyrostków z marginesu społecznego, o których w
gazetach pisze się, że jest na bakier z prawem. Był tylko smutny.
- Więc co o tym myślisz? Co się z nią mogło stać?
Przeczesał włosy palcami.
- Nie mam pojęcia. Nie długo przed swoim zniknięciem rozmawiała przez
telefon. Szeptem. Kiedy wszedłem do pokoju, rozłączyła się. W tym czasie
stała się milcząca i bywała nieprzyjemna. Czasami słyszałem, jak rozmawia
przez telefon po chorwacku. Przedtem to się prawie nigdy nie zdarzało.
 Zamilkł na dłuższą chwilę. Wyprostował się i zaczął bębnić palcami po stole.
- No, dobra - powiedziałam, usiłując sobie to wszystko jakoś poukładać. - Ale
kiedy widziałeś ją po raz ostatni? Może mówiła ci, że się gdzieś wybiera?
 Justin odwrócił się do mnie i spojrzał tak dziwnie, jak nigdy przedtem.
- Co się stało? Co ja takiego powiedziałam?
- Nie, nic, nic - powiedział ciacho. - Tylko że ...
- Że co?
Westchnął głęboko.
- Mam ... dziurę w pamięci. Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy widziałem ją
po raz ostatni.
 Na to nie znalazłam żadnej odpowiedzi. Czyżby cierpiał na amnezję? Bo tak
się to chyba nazywa? Słyszałam o facecie, któremu poprzestawiało się w głowie
i został kloszardem, bo zapomniał, kim jest i gdzie mieszka.
 Rozejrzałam się po kawiarence. Kelnerka z włosami ufarbowanymi na
platynowy blond przyglądała mi się z dziwną miną. Mój wzrok powrócił
do Justina.
- Powiedz mi ...
- Co?
- Gdzie ty śpisz?
- Różnie. Gdzie się da. O mnie się nie martw. - Nachmurzył się i spojrzał na
coś, co zobaczył za moimi plecami.
- Skąd oni to wzięli?
- Ale co?
Odwróciłam się i mój wzrok padł na kalendarz.
- O czym ty mówisz? Coś nie tak z tym kalendarzem?
Justin wydał mi się jeszcze bledszy niż zwykle.
Otworzył usta, a potem je zamknął. I nagle wstał.
- Muszę już iść. Pewnie się jeszcze spotkamy?
I wyszedł, zanim zdążyłam odpowiedzieć.
 Zostałam sama przy stoliku i siedziałam tak jeszcze przez dłuższą chwilę.
Byłam oszołomiona. Próbowałam sobie wyobrazić, jak to jest, kiedy mama
nagle zniknie. Chociaż nieraz marzyłam o tym, żeby zniknęła, teraz aż
zadrżałam z przerażenia. Może Justin oszalał, może pomieszało mu się w
głowie albo miał kłopoty z pamięcią, ale przede wszystkim był kompletnie
opuszczony. Jak zapomniany parasol, który kurzy się w szatni. Ktoś przecież
powinien go odebrać.
 Wstałam z westchnięciem. I wtedy zauważyłam, że kelnerka nadal nie
spuszcza ze mnie wzroku.
- Tak bywa kiedy coś się stanie z głową. - powiedziała.
- Kiedy co? - spytałam zmieszana.
Uśmiechnęła się.
- Będziesz jeszcze piła tą herbatę?
- Nie, to mój przyjaciel ją zostawił - powiedziałam.
- Dobrze, mała, nich ci będzie - poklepała mnie protekcjonalnie po ramieniu
i zabrała się do sprzątania ze stołu.

Od Autorki:    O co chodziło Justinowi z kalendarzem?
                       Dlaczego niespodziewanie wyszedł z kawiarenki?
 PRZEPRASZAM! PRZEPRASZAM! - 
że wczoraj (sobotę) nie pojawił się rozdział tak jak obiecałam. :(
Po prostu niespodziewanie miałam wyjazd na zakupy z przyjaciółkami. :)
I po prostu jak wróciłam o 18:30 nie miałam sił pisać kolejnego rozdziału. :(
Wiem , że to mnie nie usprawiedliwia, gdyż mogłam Wam nie obiecywać, że
pojawi się rozdział tego dnia. :(
Ale ja po prostu myślałam, że w sobotę znowu będę zamulać i napiszę kolejny
rozdział :0
A tu okazało się inaczej :(
Więc .... :
Jeszcze raz bardzo Was przepraszam. ! :( 
Rozdział trochę mi nie wyszedł. :( Przepraszam. !
Jest strasznie krótki :( Za to też przepraszam !
Następny rozdział na 100% pojawi się w środę i postaram się aby był
meega długi. !
Dziękuję Wam - za te wszystkie wspaniałe komentarze 
do poprzedniego rozdziału! To na prawdę bardzo 
motywuje do pisania kolejnych rozdziałów. 
 Czytasz = Komentujesz = Motywujesz !












7 komentarzy:

  1. WooW *-* to jest świetne i jestem ciekawa co się dzieje z Justinem...wiem, że to opowiadanie, ale się o niego martwię ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. O jej czekam na następny. Dziwna reakcja z kalendarzem, ale miałam taką samą XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne! co tu wiecej pisac? Swietny blog, czekam na nn xx / impossible-and-yet.blogspot.com @drewxsh

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na ten mega długi rozdział! Ten mega jak każdy poprzedni :)
    Ogólnie jest super! :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to przeczytałam to myśle ze to Ona widzi duchy On nim jest :( Cudowne <3

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly